
2012-01-27
Świat jest mały i starsza pani zapewne nie wie, że została zrozumiana, bo ta, co „młoda, a już alkoholiczka”, zanim przyjechała za mężem do Anglii, zarabiała podczas studenckich wakacji najpierw na niemieckich polach kapusty, a potem w przydrożnych barach pod Berlinem. To nic, że Anka w wózku ma jeszcze mięso, organiczne warzywa i zdrowej żywności więcej, niż konsumuje rocznie statystyczny mieszkaniec Wysp.
Gdyby popatrzyły dokładniej, widziałyby, że Anka kupuje też torebkę na prezenty, bo w tygodniu wypadają urodziny męża, stąd zapas alkoholu na sobotnią imprezę ze znajomymi. Gdyby zerknęły jeszcze lepiej, dostrzegłyby już widoczny brzuszek Anki, bo „młoda, a już alkoholiczka” w kwietniu zostanie matką.
Gdyby wiedziały, że filigranowa brunetka płacąca za kilka litrów polskiej wódki rozumie, co mówią, zapewne trzymałyby języki za zębami. Gdyby. To nie jedyna sytuacja, kiedy w wielokulturowej, wielowyznaniowej i wielojęzycznej Wielkiej Brytanii formułuje się sądy i opinie o innych, myśląc, iż z racji różnic językowych nie dotrze do nich wydźwięk tego, co zostaje powiedziane.
Współpracownik znajomego Brytyjczyka do dziś opowiada anegdotę o tym, jak ów, nie mogąc porozumieć się z klientem przez telefon, przeszedł na język punjabi. Dopiero wtedy, po kilku latach wspólnej pracy, koledzy z biura dowiedzieli się, iż mężczyzna jest synem Brytyjczyka i emigrantki, która całe życie rozmawia z nim w swoim ojczystym języku. Edd przyznał wtedy, iż słyszał już niejedną inwektywę i dziesiątki komentarzy na swój temat, wypowiadanych przez ludzi niemających pojęcia, iż zna nie tylko angielski.
Sytuacje jak ta, kiedy Anka dowiedziała się, iż dużo pije, wynikają z rozmów nie tylko imigrantów czy ich potomków, ale i tych, u których znajomość polskiego czy innych języków może być zaskoczeniem. Przykład: w więzieniu Wandsworth z racji liczby osadzonych Polaków mających problem z komunikowaniem się po angielsku pracowników wysłano na kurs polskiego. Dziś coraz więcej osób rozumie polski – nie tylko przekleństwa. Zanim więc przypnie się komuś na plecach łatkę, lepiej najpierw sprawdzić, kogo ma się za plecami.
» powrót

| Dzień Dobry Londyn Robert Jasiewicz |






pozostałe sondy




