
2009-12-02

Premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown zaapelował w środę do "wszystkich naszych sojuszników o zjednoczenie się" we wsparciu dla prezydenta USA Baracka Obamy po jego zapowiedzi wysłania do Afganistanu dodatkowych 30 tys. żołnierzy.
"Wzywam wszystkich naszych sojuszników, by zjednoczyli się we wsparciu dla strategii prezydenta Obamy. Wielka Brytania będzie nadal odgrywać w pełni swą rolę, zachęcając inne kraje do wysłania żołnierzy na misję w Afganistanie" - oświadczył Brown, którego cytuje komunikat jego kancelarii.
W przemówieniu wygłoszonym w nocy z wtorku na środę w Akademii Wojskowej West Point Obama zapowiedział wysłanie dodatkowych około 30 tysięcy żołnierzy do Afganistanu, aby pokonać talibów i Al-Kaidę.
Obama oznajmił jednak również, że za 18 miesięcy zamierza rozpocząć wycofywanie sił amerykańskich z Afganistanu. Liczy bowiem, że do tego czasu uda się wyszkolić dostatecznie silną armię i policję afgańską, aby przejęły one na siebie zadania obrony kraju.
Wyraził też nadzieję na zwiększenie swoich kontyngentów przez kraje sojusznicze uczestniczące wspólnie z USA w operacji NATO w Afganistanie.
Środowy "The Times" komentując przemówienie Obamy i zapowiedź zwiększenia liczby żołnierzy USA w Afganistanie o ok. 30 tysięcy pisze, że prezydent USA długo zastanawiał się zanim zdecydował się na wzmocnienie sił amerykańskich w Afganistanie, ale jego decyzja jest słuszna. Po to, by się z Afganistanu wycofać trzeba najpierw mocniej się tam zaangażować.
"Wojny są jak prace w domu, łatwo się je zaczyna, ale jeśli nie doprowadzi się ich do końca, to skutkiem jest ogólny bałagan" - czytamy w dzienniku. Według "Timesa", Obama nie chce, by Afganistan pozostał "projektem niedokończonym".
Gazeta zwraca uwagę, że rozmieszczenie dodatkowych wojsk USA rozpocznie się w styczniu i będzie następowało w kilku fazach w zależności od tego, jak z ruchem rebelianckim będzie sobie radził afgański rząd.
"Times" nie ma wątpliwości, iż "Obamie będzie o wiele łatwiej przekonać do swych planów Kongres i opinię, jeśli swój plan nie przedstawi jako eskalacji wojny, lecz jako początek wycofywania się z tego kraju".
Także dla dziennika "Daily Telegraph" ważne jest to, że Obama po raz pierwszy wyznaczył datę - lipiec 2011 roku, jako początek wycofywania się Amerykanów z Afganistanu. "Prezydent USA podjął najbardziej ryzykowne przedsięwzięcie, które może zadecydować o tym, jak jego prezydentura będzie oceniana" - twierdzi gazeta.
Dla "Daily Mail", przemówienie Obamy w Akademii Wojskowej West Point jest "mieszanym sygnałem" i dowodem na to, iż "stąpa on po cienkiej politycznej linie". Według gazety Obama podkreśla z jednej strony, iż wojna jest wciąż do wygrania, a z drugiej daje do zrozumienia, że zaangażowanie USA ma swoje ograniczenia.
"The Independent" ocenia, że skierowanie nowych sił USA do Afganistanu "wywoła podejrzenia w sąsiednim Pakistanie", który ma inne regionalne priorytety niż Waszyngton. Islamabad obawia się, że rebelianci wyparci z Afganistanu przeniosą się do pakistańskiego Beludżystanu i że większa liczba Amerykanów w Afganistanie skomplikuje pakistańską ofensywę przeciw talibom w Południowym Waziristanie.
Osobne obawy Pakistanu odnoszą się do tego co będzie po sugerowanym przez Amerykanów terminie wycofania z Afganistanu - wskazuje "The Independent".
"Guardian" zauważa, iż amerykańskie zaangażowanie w Afganistanie zbiega się z największą recesją gospodarczą od lat 30. XX wieku i przewyższa wysiłek wojenny ZSRR z lat 80. Wskazuje, iż wyposażenie i wysłanie jednego żołnierza USA kosztuje 1 mln dolarów i wylicza, iż łącznie z udziałem sojuszników, w Afganistanie rozmieszczonych zostanie ok. 150 tys. żołnierzy, co odpowiada poziomowi z Iraku po 2007 roku.
(PAP)
» powrót

| Weekend w Londynie Najlepsza Muzyka na Weekend |






pozostałe sondy




